Jak wypatrzyć planety bez teleskopu

Pięć planet jest widocznych gołym okiem i różnią się od gwiazd na sposoby, których nauczysz się w jeden wieczór.

Pięć planet naszego Układu Słonecznego jest na tyle jasnych, że widać je bez żadnego sprzętu. Merkury, Wenus, Mars, Jowisz i Saturn. Większość ludzi, gdy zastanowi się przez chwilę, uświadomi sobie, że prawdopodobnie widziała już co najmniej Wenus i Jowisza, nie wiedząc, co to było. Jasna „gwiazda wieczorna”, która zawisa na zachodzie po zachodzie Słońca, to niemal bez wyjątku Wenus. Nieprzyzwoicie jasna „gwiazda”, która nie migocze na południowym niebie około północy, to zazwyczaj Jowisz. Mars trafia się rzadziej, ale gdy się pojawia, jest nie do pomylenia ze względu na barwę.

Wiedza o tym, co jest czym, nie wymaga aplikacji, choć aplikacja pomaga za pierwszych kilka razy. Wymaga dwóch informacji, których obu możesz nauczyć się w jeden wieczór.

Test na migotanie, jeszcze raz

Gwiazdy migoczą. Planety nie, albo migoczą o wiele mniej. Mechanizm jest ten sam, co opisany w naszym poradniku o Jowiszu — gwiazda jest w praktyce punktem światła, którym powietrze potrząsa, podczas gdy planeta to maleńka tarcza, której drgania się uśredniają. Praktyczny wniosek jest taki, że jeśli widzisz nietypowo jasny obiekt na niebie, który trwa nieruchomo, podczas gdy wszystko wokół miga, patrzysz na planetę.

Test zawodzi na bardzo małych wysokościach. Do dziesięciu stopni nad horyzontem nawet planety zdają się migotać, bo powietrze jest tam gęstsze, a turbulencje silniejsze. Nie ufaj temu testowi przy obiektach tuż nad ziemią.

Ekliptyka

Każda planeta widoczna gołym okiem trzyma się blisko określonej linii na niebie zwanej ekliptyką. To droga, którą Słońce kreśli na dziennym niebie, a Księżyc też za nią podąża, z dokładnością do kilku stopni. Jeśli kiedykolwiek zauważyłeś, gdzie Słońce wschodzi i zachodzi w ciągu roku, i nakreśliłeś łuk między tymi punktami, narysowałeś ekliptykę.

Planety nie wędrują głęboko na północne ani południowe niebo. Nie zbliżają się do Polaris. Trzymają się na ekliptyce lub w jej pobliżu, powoli maszerując wzdłuż niej z tygodnia na tydzień. Jeśli niedawno wypatrzyłeś pełnię Księżyca, każda planeta widoczna tej nocy znajduje się gdzieś na tym samym łuku co Księżyc.

Pięć planet, w kolejności od najłatwiejszej

Wenus jest zdecydowanie najłatwiejsza. Jest tak jasna (jasność minus cztery w najlepszym momencie), że ludzie regularnie biorą ją za światło lądującego samolotu albo zawieszone UFO. Pojawia się tylko w odległości około trzech godzin od wschodu lub zachodu Słońca, bo Wenus krąży wewnątrz orbity Ziemi i dlatego zawsze jest stosunkowo blisko Słońca na naszym niebie. „Gwiazda wieczorna” to Wenus nisko na zachodzie po zachodzie Słońca, „gwiazda poranna” to Wenus nisko na wschodzie przed wschodem Słońca. Ta sama planeta, sześć miesięcy różnicy w jej cyklu.

Jowisz jest następny. W najlepszym momencie świeci na jasności minus dwa, czyli jaśniej niż jakakolwiek gwiazda. Kremowy, spokojny, nie migocze. Jest widoczny przez około jedenaście miesięcy na każde trzynaście — skrywa się na krótko tylko wtedy, gdy znajduje się za Słońcem. Jeśli widzisz coś wyraźnie jasnego wysoko nad głową o północy i nie jest to Księżyc, to prawie zawsze Jowisz.

Mars jest najtrudniejszy z łatwych planet, bo jego jasność zmienia się dramatycznie. W opozycji (noc, gdy Ziemia znajduje się między Marsem a Słońcem, co zdarza się co 26 miesięcy) Mars potrafi przyćmić Jowisza, z ostrą pomarańczowo-czerwoną barwą. Przez resztę czasu, zwłaszcza gdy Mars jest po drugiej stronie swojej orbity, to słaba czerwonawa „gwiazda”, którą łatwo przeoczyć. To jednak barwa jest sygnałem rozpoznawczym. Żadna prawdziwa gwiazda nie jest tak pomarańczowa. Antares i Aldebaran są najbliżej, ale żadna nie ma nasyconej czerwono-pomarańczowej barwy Marsa.

Saturn świeci na jasności zero lub jeden — umiarkowanie, mniej oczywiście jasno niż Jowisz. Ma lekko żółtawy odcień, który da się dostrzec, jeśli patrzysz uważnie i masz coś do porównania. Pierścieni nie widać bez sprzętu optycznego. Nawet mały teleskop je odsłania, a moment, gdy zobaczysz je po raz pierwszy, to jedno z bardziej pamiętnych przeżyć w amatorskiej astronomii.

Merkury jest najtrudniejszy. Zawsze jest blisko Słońca, więc pojawia się tylko na krótko o zmierzchu, nisko nad horyzontem, na mniej więcej tydzień naraz. Wypatrzysz go może sześć razy w roku, jeśli będziesz uważać, nisko na zachodzie po zachodzie Słońca albo nisko na wschodzie przed wschodem Słońca, zależnie od tego, po której stronie orbity akurat się znajduje. Ma różowawy odcień, gdy widać go dobrze, ale przeważnie widzisz po prostu słaby migoczący punkcik, którego tydzień wcześniej tam nie było.

Jak SkyMinute sobie z tym radzi

Podajemy tylko te planety, które naprawdę da się dziś znaleźć z twojej lokalizacji. Progiem jest dziesięć stopni wysokości — wszystko poniżej zwykle przesłaniają drzewa, budynki lub ogólne przyziemne zamglenie. Wypisujemy je w kolejności jasności, która jest też mniej więcej kolejnością tego, jak łatwo je wypatrzyć. Jeśli danej nocy żadna planeta nie wznosi się ponad dziesięć stopni, zobaczysz zamiast tego „Dziś tylko gwiazdy”, co zdarza się co kilka miesięcy, gdy planety przechodzą przez kolejne etapy swoich orbit.

Chcesz dzisiejsze niebo dla swojego miasta? Wypróbuj SkyMinute.

Więcej poradników

Wszystkie poradniki →